czwartek, 21 września 2017

Bullet journal czy kalendarz?

Witajcie moi drodzy w ten mglisty ranek.


Praktycznie przez cały wrzesień męczy mnie katar. Szczególnie rano i wieczorem. Mam już dość opuchniętego nosa i załzawionych oczu.


Dzisiaj przyszłam do Was z tematem bardzo na czasie. Na blogach dużo się mówi o organizacji czasu, plannerach i bullet journalach. Muszę Wam powiedzieć że ja właściwie przez całe dorosłe życie prowadzę kalendarze plannery. Lubię wszystko odnotować i mieć wszystko w jednym miejscu.
Jednak w kalendarzach było dla mnie za mało miejsca na wszystkie listy które lubiłam robić. Miałam dużo zeszytów w których notowałam wszystkie plany cele itp.
Dlatego doszłam do wniosku że bullet journal jest dla mnie idealny. Używam go tylko i wyłącznie do robienia wszelkiego rodzaju list. Kalendarz natomiast jest mi potrzebny do planowania i odnotowywania zadań na dany dzień, tydzień, miesiąc.
Może od nowego roku to się zmieni. Nie wiem. Zobaczymy.


Jak widzicie na zdjęciu mój kalendarz i bullet journal są moimi nie rozłącznymi towarzyszami.


Na początku zeszytu jest indeks moich list.




Niektóre strony z bullet journal. Jak widzicie pisanie pracy magisterskiej kiepsko mi idzie. Zgubiłam wenę i nie mogę jej odnaleźć.

Myślę że z miesiąca na miesiąc indeks list będzie się zmieniał i poszerzał lub zmniejszał. Czas pokaże.

Wczoraj zrobiłam stronę tytułową na październik


Wczoraj też zaczęłam czytać książkę Beaty Pawlikowskiej którą dostałam od koleżanki na urodziny.
Uwielbiam Beatę chociaż przyznaję że książek motywacyjnych jej autorstwa jest chyba już za dużo na rynku. 


.
Pozdrawiam serdecznie.

środa, 20 września 2017

Szydełkowo i zakupy z Aliexpress.


Moja Fionka na telewizorze na tle górskiego krajobrazu.



Jedna serwetka skończona druga robótka posuwa się bardzo powoli.

A oto zakupy z Aliexpress. Pokażę Wam tylko zakupy szydełkowe. Zamówiłam mnóstwo taśm washi i naklejek do bullet journal ale nie będę tego fotografować ponieważ jest tego naprawdę mnóstwo. Każdy kto wejdzie na stronę tego sklepu sam się przekona.


Uwielbiam cieniowane nici. Zakupiłam dwa najjaśniejsze kolory. Robótki z tego rodzaju kordonków są piękne.


Zapas szydełek, tego nigdy dość.


No i cudne nożyczki.

Pozdrawiam Was serdecznie ze słonecznego ale już jesiennego Pomorza.


sobota, 16 września 2017

Tęsknota boli.


Wczoraj wróciłam z Warszawy, jechałam cały dzień i przez całą drogę płakałam. Bolało mnie że muszę opuścić moje dziecko. Wiem że jest dorosłe i ma swoje życie, swoje plany. Zaczyna 5 letnie studia na UW i to ciężkie studia bo matematykę. Cieszyłam się że przez cztery dni mogłam zadbać o moje dziecko.  Spędziliśmy bardzo miło czas, zwiedzaliśmy Warszawę zrobiliśmy naprawdę wiele kilometrów. Pokochałam Ogród Saski i Stare Miasto. 
Nawet nie kupiłam pamiątek, odkładałam to w czasie i w końcu nic nie kupiłam. Zależało mi na widokówkach i naparstkach ale może za rok znów zawitam do stolicy. Muszę Wam powiedzieć że kocham duże miasta, chciałabym mieszkać w Warszawie ale ze względów ekonomicznych jest to niemożliwe.


środa, 6 września 2017

Ulubiony wrzesień...

 Oj dawno mnie nie było. Minęło lato powoli nadchodzi jesień a ja jakoś nie ogarniam upływającego czasu. Za szybko upływa oj za szybko.
Moje najmłodsze dziecko pojechało już na studia do Warszawy. Od 1 września znalazł pracę i dlatego wcześniej udał się do stolicy. Będzie studiował na Uniwersytecie matematykę. Po jego wyjeździe jest mi smutno ale staram się tłumaczyć że ptaki muszą opuścić kiedyś gniazdo.


11 września mam urodziny a 12 jadę do Warszawy zobaczyć jak mój synek urządził się w Warszawie. Bardzo cieszę się na ten wyjazd, nie byłam w stolicy 30 lat. Na pewno nie poznam miasta z moich wspomnień.

Powiem Wam że od 1 września postanowiłam zażywać więcej ruchu. Żadnych autobusów żadnych pojazdów. Bardzo dużo chodzę i o wiele lepiej się czuję. Zaczęłam też ćwiczyć. Muszę stracić trochę kilogramów aby lepiej wyglądać w ulubionych spodniach.



W następnym roku bronię pracy magisterskiej dlatego skupiam się na niej ale nie tylko.
Zaczęłam też bardziej dbać o siebie. Staram się nie marnować czasu. Skupiam się też na moim hobby: czytam szydełkuję xxx teraz rzadko. Po skończeniu studiów wrócę do haftu.

W planach na przyszły rok mam też odwiedzenie Krakowa i Kazimierza Dolnego oraz Białegostoku.
Nigdy nie byłam w tych miastach a słyszałam że są cudne. Kocham chodzić po muzeach oraz oglądać stare dwory pałace i kamienice.
Planów na przyszły rok mam dużo. Nie robię ich w styczniu jak większość ludzi ale właśnie we wrześniu. Wrzesień jest dla mnie magiczny.

środa, 26 lipca 2017

Czas na wakacje i "Oszukana".

Jak wiecie kocham góry i jak co roku wyruszam do Zakopanego.
Nie przeraża mnie nawet daleka droga - 14 godzin jazdy. Kocham atmosferę tego miasta. Oczywiście nie mówię o sercu miejscowości - Krupówkach, tam za dużo ludzi a zakupy też mnie nie podniecają.
Jadę tylko na tydzień ale relaks i wyciszenie od rodziny i domu dobrze mi zrobią. Wracam do domu 6 sierpnia.


Właśnie dzisiaj skończyłam książkę Charlotty Link "Oszukana". Bardzo dobry kryminał, zaskakujące zakończenie.Autorki nie trzeba przedstawiać, jest znana na polskim rynku z wielu książek u nas wydanych.
Polecam!


wtorek, 18 lipca 2017

Zakupy z Aliexpress, mała robótka i mała prośba.

Witajcie kochane w ten letni pochmurny dzień. U nas nad morzem pogoda dość kapryśna. Ale nie ma co kręcić nosem. Cieszmy się latem i pięknym zielonym widokiem za oknem.

Zrobiłam małe zakupy na Aliexpress ale robótkowo to u mnie wszystko w tyle.

Dwa zestawy do haftu:



Zestaw do wyklejenia obrazka tzw. diamencikami. Jeszcze takiego zestawu nie miałam, czeka mnie coś nowego.


Na szydełku robię serwetkę ale muszę Wam się przyznać że już trzy razy prułam moje "dzieła" . Często się mylę i później wychodzi jakieś straszydło. Nie wiem co się ze mną dzieje, nie mogę się skupić.


Kolor przekłamany, kordonek jest ciemno bordowy.

Kochane mam do Was prośbę. Bardzo lubię małe hatciki ale w sprzedaży ani w lumpexach (przynajmniej u nas) ich nie uświadczysz. Jeżeli komuś walają się w szafkach mini zestawy do haftu krzyżykowego - nawet z gazetek - to ja chętnie przygarnę. Oczywiście nie za darmo. Zapłacę!
Proszę w tej sprawie pisać na e-maila cecy44@wp.pl
Dziękuję  za uwagę i  żegnam Was słonecznym uśmiechem!


sobota, 15 lipca 2017

Spacer Aleją Róż.


Saga nowohucka. Akcja książki rozpoczyna się w 1949 roku. Nastają nie ciekawe czasy władzy komunistów.  Właściciele ziemscy tracą ziemię na rzecz spółdzielni rolniczych. Aby uciec od biedy i niewdzięcznej pracy na rzecz spółdzielni młodzi członkowie rodziny Szymczaków uciekają do Krakowa. Budują nowe osiedle robotnicze - Nową Hutę. Bardzo ciekawa saga rodzinna, polecam szczerze. Niedługo zostaną wydane następne tomy.

Bullet journal czy kalendarz?

Witajcie moi drodzy w ten mglisty ranek. Praktycznie przez cały wrzesień męczy mnie katar. Szczególnie rano i wieczorem. Mam już dość o...