niedziela, 27 stycznia 2013

Uwielbiam Beatę

Pawlikowską i jej żółte karteczki.Inspirują i dają siłę.


Dziękuję kochane blogowiczki za słowa otuchy.Miłe słowa a nawet "kopniaki" trochę mi pomogły.

Powoli wrócę do blogowania,jeszcze chwileczkę,jeszcze momencik....

Witam nowe obserwatorki.Dziękuję że ze mną jesteście!!!








Ostatnio czytałam, czytałam, czytałam.Szukałam odprężenia w książkach.

Nareszcie skończyłam trylogię Larssona:



Polecam każdemu kto lubi dobrą sensację.




Książek Pani Michalak chyba nie muszę przedstawiać Są pełne ciepła,miłości i marzeń.
Która z nas nie marzy o małym białym domku wśród drzew, blisko rzeki z dala od zgiełku miasta?
Wzruszałam się gdy czytałam te książki..Poluję teraz na "Wiśniowy dworek" tej autorki.

8 komentarzy:

Zwyczajna mama pisze...

ja też lubię te żółte karteczki ;)

Anna pisze...

Od teraz żółte papiery będą mi się zupełnie inaczej kojarzyć :))

eniutek pisze...

Ciesazę się ,że wracasz na bloga :)
Pozdrawiam serdecznie

indzia pisze...

Trzymam kciuki. Żółte karteczki faktycznie są podtrzymujące na duchu. Rok w Poziomce czytała ale nie wiedziałam,że jest druga część. Dziękuję,że dzięki Tobie się dowiedziałam.

Promyk pisze...

Najważniejsze, że wraca ci dobre nastawienie. Powodzenia!:)

moja-enklawa pisze...

Cieszę sie,że znowu piszesz,czytasz i jesteś w dobrym nastroju.Pozdrawiam

haftytiny@o2.pl pisze...

też ją uwielbiam!!!! teraz tylko wprowadzić zmiany, czego Ci życzę!!!!

AsiaB pisze...

Strasznie jestem ciekawa książek Larssona..jeszcze żadnej nie czytałam, ale mam na nie coraz większą ochotę..