poniedziałek, 4 listopada 2013

W imię miłości...





Jak każda książka Pani Michalak jest to czytadło obok którego nie można przejść obojętnie. Jest i smutek i radość. Jest ciepło i nostalgia.
W książce ukazana jest walka z nowotworem i depresją, miłość bezwarunkowa małej dziewczynki do matki, jej walka o życie zarówno matki jak i  o swoje.
Ile jest determinacji w tej dziesięscioletniej dziewczynce to jest naprawdę pełne podziwu.
Mała Ania mimo wielu przeszkód życiowych odnajduję rodzinę (która na początku nie jest do Ani przychylnie nastawiona) która ją akceptuje i daje miłość.
Książka nie kończy się całkowicie happy endem ale jest pełna optymizmu i wiary.
Ja osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki i dała mi ona wiele do przemyślenia: co jest w życiu ważne i jak przeżyć to życie aby niczego nie żałować.

Gorąco polecam!!!!

Brak komentarzy:

Co przeczytałam we wrześniu?

W tym miesiącu planowałam przeczytać trzy książki a przeczytałam sześć. Super. Trzy kryminały i trzy obyczajowe. Równowaga zachowana. ...